Do Kastrati obok Kalampaki dojechaliśmy około 13:30. Wlasciwy czas na zabukowanie się w hoteliku który mocno nas zaskoczyl. Piękny apartament zrobiony w stylu iscie greckim. Szybki prysznic i w droge, podziwiać monastyry i meteory. Tak, tak widok piękny i mocno ujal mnie fakt wlozonego trudu w budowę tych zakonow. Nie można tego opisac trzeba to zobaczyć. Żadne zdjęcie nie odda wyskoosci polozenia tychże budynkow.
Jak Grecja to i slynna salatka grecka. Wiec po wyborze jednej z tawern zamowilismy butelke wody minerlanej, salatke i oliwki. Wlasciciel nie chcial podac nam oliwek natychmiast,lecz zapropnowal ze powinnismy je sprobowac w sałatce greckiej, i wtedy podjac decyzje czy nadal je chcemy. Wynikalo to pewnie z faktu, ze nie każdy lubi kiszone olwiki wiec szkoda było placic za cos co i tak moglo zostać na stoliku. Tak chcielsimy, oliwki brazowe kiszone nie jakies tam takie marynowane dostępne wszędzie. Salatka grecka, znow ta sama sytuacja co z z szopska, znow ten sam pyszny ser ale podany jako wielki kawal na szczycie góry pomidorow, ogorkow i odrobiny papryki,cebuli i oliwek, polany cudownym sosem. Sama rozkosz. Wszystkie składniki pociachane w grube kawałki, zadnej breji.
Po sniadaniu dalej w droge. A sniadanie natulranie oprócz innych skladnikow miało w swoim wyborze jogurt grecki.
Kierunek Albania…